Tajlandia cz. 3 – Ko Phi Phi Leh – Rajska plaża „Maya Bay”

W dzisiejszym wpisie zabieram Was na wycieczkę dookoła tajemniczej wyspy Ko Phi Phi Leh. Całodniową wyprawę wykupiliśmy u lokalnych handlarzy. Z fakultatywnymi wycieczkami nie ma najmniejszego problemu, na każdym rogu, na każdym stoisku można znaleźć oferty dotyczące nurkowania, snurkowania, czy objazdowych wypraw. Należy jedynie zwrócić uwagę na ceny. Coś, co kosztuje 600 THB na pierwszym stoisku, może kosztować 300 THB kilka stoisk dalej, nie wspominając o targowaniu się.

DSC_1733

DSC_1767

DSC_1734

Główną atrakcją, powtarzającą się co kilka przystanków było snurkowanie. Podobno w którymś miejscu można było zobaczyć rekiny. Nie wnikałam, nie szukałam, wzięłam tylko rurkę, okulary i oglądałam podwodny świat, nie myśląc o „zagrożeniu” 🙂
1. Pierwszy przystanek – Mosquito Island. Jedna z wielu pięknych wysp w Tajlandii z białym piaskiem i lazurowym morzem. Wejście na plażę było płatne 100 THB. Zrobiliśmy kilka zdjęć i popłynęliśmy dalej.

DSC_1511

DSC_1545

DSC_1588

Mój zniekształcony od wody kapelusz (niestety nikt mi nie zwrócił uwagi, efekty zobaczyłam dopiero na zdjęciach)

DSC_1551

DSC_1590

2. Kolejny przystanek – Monkey Beach o której możecie przeczytać w poprzednim wpisie tutaj

DSC_1154

IMG_2568

IMG_2736

To właśnie na Monkey Beach odnalazłam swoją prawdziwą tajską huśtawkę z którą wiążę tak piękne wspomnienia 🙂

3. Trzeci przystanek – Maya Bay, czyli tzw. rajska plaża. Wejście jest płatne 100 THB, a dochód przeznaczony jest na utrzymanie Parku Narodowego Hat Nopparat Thara – Mu Koh Phi Phi do którego należy cała wyspa. To właśnie w tym miejscu nakręcony został film pt. „The Beach” (Niebiańska plaża) z Leonardo di Caprio. Producenci na rzecz filmu dość mocno naruszyli naturalny wygląd plaży, którego nie dało się naprawić ręką ludzką. Dopiero w 2004 roku fale tsunami przywróciły jej naturalny wygląd. Podobno na rajskiej plaży można poczuć się jak w raju. Niestety nasze odczucia były odmienne. Najprawdopodobniej wybraliśmy złą godzinę, a raczej godzinę, kiedy każda łódka płynęła dokładnie w tym samym kierunku. Plaża roiła się od ludzi i wszystko straciło swój urok.
DSC_1654

DSC_1660

DSC_1690

DSC_1687

DSC_1662

DSC_1703

DSC_1708

DSC_1680

4. Wracając z Maya Bay przepływaliśmy obok Jaskini Wikingów – kolejna wizytówka Tajlandii.  Na co dzień niestety nie jest dostępna dla turystów, stąd podziwialiśmy ją z łódki. Podobno żyją tam mali mieszkańcy, trudniący się wyrobami, które warte są ogrom pieniędzy, m.in. chińska zupa z ptasich gniazd.

DSC_1774

DSC_1775

DSC_1786

Przyglądając się całości z bliska nie mogłam uwierzyć, że tam mieszkają ludzie.

DSC_1787

6. Ostatnim punktem wycieczki było oglądanie na morzu zachodzącego słońca.

IMG_2713
IMG_2715
Pomimo, że cały dzień spędziliśmy na małej, ciasnej łódce z 25 innymi turystami, pomimo że bolały nas tyłki  od siedzenia na najzwyklejszych heblowanych deskach, pomimo że słońce prażyło niesamowicie, to każdemu kto wybiera się na Phi Phi polecam rejs wokół tajemniczej wyspy Ko Phi Phi Leh.