Odkrywamy Norwegię cz. 1 – Geiranger. Król fiordów

Pamiętam po dziś dzień piękne, wrześniowe popołudnie 2012 roku, kiedy pierwszy raz wylądowałam na lotnisku w Oslo. Nigdy bym nie przypuszczała, że dokładnie po 3 latach spakuję walizki i osadzę się tu na dłużej. Pokochałam ten kraj bezgranicznie za niesamowite, zapierające dech w piersiach widoki, tak chyba za to najbardziej.
Po kilkunastu miesiącach delektowania się stolicą postanowiliśmy zajrzeć nieco głębiej, dalej. Wykorzystaliśmy wolny weekend i udaliśmy się na na zachodnią część Norwegii, do istnego raju miłośników przyrody – Geiranger.
Tylko wybitnie zatwardziali i wymagający turyści nie wpadną w zachwyt na widok norweskich fiordów stworzonych przez matkę naturę, spektakularnych krajobrazów i spływających kaskadami ze stromych zboczy warkoczy wodospadów.

dsc_0867

Bez wątpienia fiordy są prawdziwą wizytówką Norwegii, jednak ten wybitnie wąski i stromy Geirangerfjord jest najbardziej popularny ze wszystkich.

Fiord Geiranger leży na trasie Złotego Szlaku biegnącego przez górskie doliny i dwa fiordy – łączącego drogę Trolli z Geiranger. Jest to żelazny punkt na mapie każdego podróżnika, stąd dokładnie od tego miejsca rozpoczęliśmy naszą wędrówkę.

dsc_0813

Trollstigen (Droga Trolli, a dokładniej Drabina Trolli)

dsc_0804

dsc_0790

dsc_0821

dsc_0777

Kolejno udaliśmy się promem (ok. 30min.) do naszego miejsca docelowego osady Geiranger. Jest to jedyne zamieszkane miejscem nad fiordem liczące ok. 300 mieszkańców. Malutkie miasteczko otoczone majestatycznymi górami. Znajdziemy tam kilka hoteli, kawiarni i sklepików z pamiątkami. Niestety wioska ta jest pod ciągłym zagrożeniem zerwania się lawiny z góry Åkerneset.

dsc_0870

dsc_1230

dsc_1239

dsc_1244

Najlepszy widok na fiord rozpościera się z półki skalnej Flydalsjuvet  – jest to punkt widokowy do którego bez problemu można dotrzeć  bezpłatnie samochodem.

dsc_0845

dsc_0859

dsc_0854

dsc_0849

Kolejny równie piękny widok na fiord rozpościera się z góry Dalsnibba (ok. 1500 m wysokości), jednak na nasze nieszczęście ogromna, gęsta mgła zasłoniła wszystko to co najpiękniejsze. To jedyny szczyt w Norwegii, gdzie wjechać można samochodem, jednak trasa ta jest płatna (120 NOK, ok. 60zł).

dsc_1040

Jedyne, co nam się udało zobaczyć na szczycie, to budowane z kamieni domki dla Trolli

Kolejną atrakcją na naszej liście był 90 minutowy rejs statkiem wycieczkowym po całej długości fiordu.  Jednak pogoda nie współgrała z naszym planem, stąd wyjazd ten nie należał do najbardziej udanych. (koszt rejsu 245NOK, czyli ok. 120zł)

boat-tours-2016

dsc_0946

dsc_0971

dsc_0991

dsc_0995

dsc_1002

Jeden z trzech wodospadów na trasie – De syv søstrene (Siedem Sióstr)

Przygotowując się do wyjazdu szukałam informacji w internecie. Niewątpliwie za każdym razem wpisując w google słowo Geiranger pojawiało się „to” magiczne zdjęcie.

dsc_1120
Nie wyobrażałam sobie wrócić do Oslo bez takiej fotografii. Prawie dwie godziny błądziliśmy, szukając malowniczego punktu z wysuniętą skałą. Zrezygnowani wróciliśmy do naszego domku, zjedliśmy obiad i po godzinie wyruszyliśmy ponownie na poszukiwania. Gdzieś w internecie wyczytałam, że należy przejść przez białą barierkę na parkingu. Wykonałam polecenie, zbiegłam stromymi leśnymi ścieżkami w dół i znalazłam (a raczej Narzeczony znalazł ;))
Podekscytowana zwycięstwem zapomniałam o lęku wysokości i pozowałam jak szalona.

dsc_1318

dsc_1309

dsc_1298

dsc_1121

Przed samym wyjazdem odwiedziliśmy to miejsce ponownie 😉

collage
Oddalając się dosłownie kilkaset metrów od zatłoczonego w sezonie miasteczka można obcować sam na sam z przepiękną naturą. Siedzieliśmy na łące z owieczkami ok. 30 min. i delektowaliśmy się ciszą, coś niesamowitego!

dsc_1204

dsc_1198

dsc_1174

dsc_1112

dsc_1106

dsc_1097

dsc_1091

dsc_1055

Znalezienie noclegu w samym centrum Geiranger niemal graniczy z cudem. Nasza norweska ‚hytte’ oddalona była ok. 2km od miasteczka, wspinając się w górę, jednak widok z okna na cały fiord rekompensował wszystko.

dsc_1278

dsc_1276
collage1

Dodatkowo, jako ciekawostka dla kinomaniaków 😉 W 2015 roku powstał film katastroficzny „Fala (Bølgen)”, opowiadający o możliwych skutkach katastrofy miasteczka Geiranger – zerwania się lawiny z pobliskiej góry Åkerneset. W dużej mierze ten film pomógł nam obrać kierunek pierwszej wyprawy w głąb Norwegii, więc może zainspiruje także Was 🙂