25!

„Będziesz dorosła, zaczniesz na siebie zarabiać, to posmakujesz prawdziwego życia…” powtarzała niejednokrotnie moja mama. Lata mijały, a ja wcale nie czułam tej dorosłości. Nie czułam się dorosła kończąc 18 lat, nie poczułam też w wieku 22 lat. Dopiero dziś o poranku, kiedy Narzeczony składał mi życzenia, a ja jeszcze nie potrafiłam otworzyć zaspanych oczu, zdałam sobie sprawę, że mam już (!) 25 lat. Tak, ćwierć wieku to dla mnie wyznacznik dorosłości, zdecydowanie.
Strasznie się cieszę, że jestem w tym momencie życia, w którym się teraz znajduję. Nawet jako nastolatka trzymająca w ręku świeżo upieczony dokument tożsamości nie czułam się tak szczęśliwa jak teraz. Choć czasem tęsknię do czasów, kiedy wakacje trwały 130 zamiast 21 dni, a pieniądze na wymarzoną bluzkę ostatecznie i tak wybłagałam od Tatusia, to czasu bym nie cofnęła.
Choć w mojej dorosłości pojawiają się gorsze dni, to mam najcudowniejszego Narzeczonego, Siostrę i Rodziców, którzy zawsze mnie wspierają. Choć coraz więcej ludzi rzuca mi kłody pod nogi i oczekuje mojego potknięcia, to ja się nie poddaję, bo wówczas osiągnięty cel smakuje jeszcze lepiej. Mogę śmiało powiedzieć, że w wieku 25 lat mam wszystko o czym marzyłam będąc małą dziewczynką snującą plany na przyszłość.

DSC_1919
W dniu dzisiejszym mam tylko jedno życzenie, aby nigdy nie zabrakło mi zdrowia. Całą resztę pragnę zdobyć/osiągnąć samodzielnie wspinając się po drabince życia, gdzie każdy szczebel wymaga wytrwałości i poświęcenia.
Tak, kończąc 25 lat jestem szczęśliwa – absolutnie w każdym tego słowa znaczeniu. Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny etap mojego życia i mam zamiar brać z niego wszystko co najlepsze.
Dziękuję Wam, że ze mną jesteście. Do następnego!

DSC_1914