Spacerem po San Francisco – część 1

Dzisiejszym wpisem rozpoczynam naszą amerykańską przygodę. Wiele z Was prosiło mnie o wpis, z praktycznymi wskazówkami oraz tym, jak udało nam się samodzielnie zorganizować taki wyjazd  – obiecuję, pojawi się niebawem, cały czas gromadzę niezbędne informacje, aby niczego nie pominąć. Tymczasem zabieram Was na spacer po San Francisco. Zaparzcie kawę i usiądźcie wygodnie, przed nami  20 km po Kalifornii piechotą!

Wczesnym świtem, po amerykańskim śniadaniu, którym tym razem okazały się kolorowe pączki wyruszyliśmy odkrywać najpiękniejsze zakątki San Francisco. Aby bardziej poczuć amerykańskie życie uliczne porzuciliśmy transport publiczny na rzecz spacerku, który później okazał się niezłą przeprawą!
Miasto to, wbrew pozorom nie jest duże, zamieszkuje je około miliona mieszkańców. Bardzo charakterystyczne dla San Francisco są jego strome wzgórza i ulice oraz typowe w Ameryce skrzyżowanie dróg pod kątem prostym. Jedynym odstępstwem od normy jest ulica Main Street, która biegnie pod kątem 45 stopni do pozostałych kwartałów.


W pierwszej kolejności udaliśmy się do parku Alamo Square, skąd rozpościera się cudowny widok na całe miasto oraz znajdują się tam typowe dla San Francisco domy w stylu Painted Ladies. Ich fronty są bogato zdobione oraz pomalowane na trzy bądź więcej kolorów. Zapewne każdy z Was choć raz widział je w amerykańskich filmach. Niestety na terenie parku trwały remonty, stąd wejście w głąb było niemożliwe.

Kolejno udaliśmy się do Golden Gate Park, który zajmuje ogromną, prostokątną powierzchnię na mapie miasta – cztery kilometry kwadratowe.  Statystyki głoszą, że jest to jeden z trzech, najchętniej odwiedzanych parków miejskich w USA.

Po kolejnej godzinie marszu dotarliśmy do największych perełek miasta Ocean Beach oraz znajdującego się w oddali Golden Gate Bridge. Pierwsze spojrzenie na ocean, pierwsze zamoczenie nóg w lodowatej wodzie – done!
Po tych szaleństwach przepadłam. Aparat, telefon i instax szalały na zmianę w moich rękach. Ten cudowny most, niemający końca ocean i piaszczystą plażę mogłabym fotografować z każdej strony. Nie straszny był mi szalejący wiatr, piasek w oczach i pojawiające się zmęczenie.
Golden Gate Bridge – najbardziej znany na świecie wiszący most , został wybudowany w latach trzydziestych. Łączy on San Francisco z północną stroną zatoki. Przejazd przez most jest płatny, jednak już w latach siedemdziesiątych zwróciły się koszty jego budowy, także w tym momencie zarabia dla siebie naprawdę sporo pieniędzy.
Idąc dalej „podziwialiśmy” z lądu Wyspę Pelikanów. Kiedyś znajdująca się tam baza wojskowa broniła miasto przed inwazją od strony morza, natomiast później została przekształcona w więzienie „Alcatraz”. Było to jedno z najcięższych więzień z USA głównie dlatego, że nie było możliwości ucieczki. Przewinęło się przez nie wielu bardzo znanych więźniów, m.in. Al Capone. Ze względu na duże koszty utrzymania (pracownicy wraz z rodzinami mieszkali na wyspie, a państwo było zobowiązane opłacać ich życie oraz transport dzieci do szkół w mieście) zostało ono zamknięte i obecnie stanowi atrakcję turystyczną. Niestety zabrakło nam czasu na rejs i całodniowe zwiedzanie tego miejsca z bliska. Dla zainteresowanych – dołączam mapę z naszą trasą – klik 😉

Dzień powoli dobiegał końca, więc udaliśmy się do hotelu, aby nabrać sił na kolejne atrakcje. Do następnego! 😉