Nasz wymarzony plener ślubny na tle norweskich fiordów / Preikestolen, Songesand, Verdens Ende

Niesamowicie klimatyczne, oryginalne i zapierające dech w piersiach – tak wyobrażaliśmy sobie miejsce (bo w planach było tylko jedno) na nasz plener ślubny. Od samego początku ślubnego zamieszania wiedzieliśmy, że nie będą to polskie góry, morze, zamki, czy pałace. Postanowiliśmy sięgnąć dalej, włożyć w to dużo więcej pracy, aby efekty wychodziły same (oczywiście wybór fotografa też nie był przypadkowy).
Zatem jesteście gotowi na najpiękniejszy plener ślubny na tle norweskich fiordów, skał, śniegu i owiec trwający aż 3 dni?! No to zaczynamy!

PREIKESTOLEN (dzień 1.)

JORPELAND (SESJA POPRAWINOWA)


ÅRDAL, SONGESAND, LYSEBOTN (dzień 2.)

VERDENS ENDE (dzień 3.)

Po przejechaniu 1600 km, złapaniu w obiektywie zarówno zachodniej, jak i wschodniej części Norwegii, pobudce o 2:30, porannej wspinaczce ze suknią ślubną w plecaku, pozowaniu przy 9 stopniach o 7 rano, przebieraniu się na szczycie, na ulicy i w samochodzie po raz kolejny udowodniliśmy sobie, że marzenia się spełniają, wystarczy im tylko trochę pomóc. Przepiękny efekt, który wyszedł spod ręki niezastąpionego fotografa Tomasza Jurewicza mogłabym oglądać codziennie.  Jeszcze raz z całego serca dziękujemy!