Dzień 1. w Nowym Jorku. Co warto zobaczyć w NYC? / Brooklyn Bridge, Strefa Zero, World Trade Center, Time Square

Czas na ostatni odcinek naszej amerykańskiej przygody – Nowy Jork! Pierwszy dzień po przylocie nie należał do najaktywniejszych. Przyzwyczajaliśmy się do kolejnej strefy czasowej, która dała nam popalić zdecydowanie najbardziej, zaliczyliśmy drzemkę w Central Parku i leniwie spacerowaliśmy po Time Squere.
Dzień drugi rozpoczęliśmy bardzo wcześnie, gdyż nasz plan zwiedzania był naprawdę napięty. Nowy Jork, to nie Kopenhaga, czy Amsterdam, gdzie kilka dni to nawet za dużo 😉
Wsiedliśmy w metro i udaliśmy się na Brooklyn Bridge. Most ten zrobił na mnie niesamowite wrażenie, a widoki podczas spaceru zapierały dech w piersiach. Kilka dobrych chwil stałam i podziwiałam przepiękną panoramę Manhattanu. Z racji, że dzień był naprawdę słoneczny na moście mijaliśmy tłumy turystów. Wykonanie klasycznego zdjęcia na kładce na względnie przejrzystym tłem niemal graniczyło z cudem!
Brooklyn Bridge udaliśmy się do biznesowej dzielnicy finansowej, czyli Wall Street. Miejsca w którym po raz pierwszy zadomowiła się Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych.
Pewnie każdy z Was słyszał o szarżującym Byku z Wall Street. Jest to jeden z symboli Nowego Jorku, a zarazem najczęściej odwiedzany i dotykany monument na świecie. Legenda głosi, że dotknięcie jego jąder przynosi pomyślność finansową, jaasne 😉
Bartek postanowił spróbować 😉
A ja odczekałam swoje w niesamowicie długiej kolejce i wygrałam cudowne zdjęcia tą oto Panią 😉

Kolejno udaliśmy się do Strefy Zero, aby zobaczyć pomniki upamiętniające ofiary zamachu 9/11. W miejscu bliźniaczych biurowców stoją fontanny – negatyw wież World Trade Center. Miejsce to zmusza do zadumy i refleksji, a imiona i nazwiska ofiar poległych wypisane na obu pomnikach przyprawiają o ciary na ciele. Jednostajny, wyciszający szum spadającej wody…
Dalej pałeczkę przejął mój mąż. Musieliśmy zaliczyć miejsca i budynki, które on spotyka w swoich ulubionych filmach. Oczywiście nie wszystkie tytuły od razu znalazły się w jego głowie, ale wspomnienia wróciły jak bumerang!

Empire State Building – wjazd na 86. piętro to koszt $32, natomiast na 102. piętro $52. My odpuściliśmy na rzecz Top of The Rock, z którego widok robi zdecydowanie lepsze wrażenie (o tym w kolejnym wpisie)
No dobra, słynna Fifth Ave to mój plan. Niestety nie znalazłam popularnej kawiarni z rogu w której popijały kawę bohaterki moich ulubionych książek 😉

Flatiron, czyli nowojorskie Żelazko. Budynek ten zajmuje trójkątną działkę u zbiegu ulicy 23, Piątej Alei i Broadway. Znany m.in z filmu Godzilla.
Chrysler Building – kolejny symbol Nowego Jorku, który przewijał się w wielu filmach.
I na koniec – podobnie jak dnia poprzedniego – słynne Time Square. Miejsce, które zarówno w dzień jak i w nocy jest tętni życiem i niesamowitym blaskami reklam w niezliczonej ilości. Podobno Nowojorczycy omijają tę ulicę, jednak turyści przybywają tu z najdalszych zakątków ziemi.
Już w kolejnych wpisach odwiedzimy Top of the Rock, czyli miejsce z którego można podziwiać najpiękniejszą panoramę NY, wypijemy pojedynczą latte w Little Italy, zjemy przepyszne ciasteczka z piekarni Magnolia, a na koniec odpoczniemy w Central Parku. Bądźcie czujni! 🙂