Ameryka na własną rękę. Jak zorganizować wyjazd do USA? / San Francisco, Hawaje, Nowy Jork

Jeden wyjazd zorganizowany (wakacje all-inclusive) wystarczył, abyśmy odkryli, co daje nam największą radość w podróży. Nie leżenie na plaży i popijanie drinków, nie animatorzy hotelowi, a samodzielne odkrywanie nowych miejsc i przemierzanie piechotą dziesiątki kilometrów. Wakacje na własną rękę, ustalanie planu dnia, wyszukiwanie tanich połączeń i hoteli to coś, co oboje kochamy najbardziej. Na swoim koncie mamy już kilka spontanicznych, europejskich wyjazdów, zeszłoroczne wakacje w Tajlandii, a teraz dopisujemy miesiąc miodowy w… AMERYCE. Nie ukrywam, że było to nasze największe marzenie, stąd do wyjazdu przygotowywaliśmy się naprawdę bardzo długo.
“Może nasz miesiąc miodowy spędzimy na Hawajach?” – rzucił mimochodem Bartek kilka miesięcy temu, zaraz po ustaleniu daty ślubu. Przyznam szczerze – nie traktowałam tej propozycji poważnie. Przecież to drugi koniec świata, tysiące kilometrów i koszt wart miliony dolarów – istne szaleństwo.
Jednak jak się później okazało, On wcale nie żartował i chęcią odkrycia tego miejsca zaraził także mnie.

LOT

Cena bezpośredniego lotu z Europy do Honolulu przyprawiła mnie o ból głowy, stąd postanowiliśmy rozegrać to w inny sposób. Naszą podróż rozłożyliśmy na 3 części.
Przystanek nr 1 – tani łącznik pomiędzy Norwegią a Hawajami – padło na San Francisco
Przystanek nr 2 – Honolulu
Przystanek nr 3 – być w Ameryce i nie zobaczyć Nowego Jorku? wykluczone!

Na tanie bilety polowaliśmy od stycznia. Bazowaliśmy na dwóch przeglądarkach (eSkyMomondo), gdzie pojawiały się najkorzystniejsze i najszybsze połączenia, kolejno przechodziliśmy bezpośrednio na stronę przewoźnika i kupowaliśmy bilet – nie płacąc prowizji.

Lot nr 1 – Oslo – San Francisco  -11h (przesiadka w Londynie) – Norwegian. O ile na krótkich rejsach (np. Polska- Norwegia) norweska linia naprawdę się sprawdza, tak na dłuższy odcinek zdecydowanie odpada. Posiłki bardzo ubogie, a koc czy słuchawki, które dostaliśmy za darmo lecąc do Bangkoku tutaj były dostępne w sklepie pokładowym za 6$ (!)

Lot nr 2 – San Francisco – Honolulu – 10h – Hawaiian Airlines. Już na pokładzie samolotu czuliśmy hawajski klimat. Stewardessy bardzo uprzejme, zadbane z hawajskimi kwiatami we włosach. Bagaż rejestrowany 50$.

Lot nr 3 – Honolulu – Nowy Jork 10h (przesiadka w Seattle) – Alaska Airlines – jedynym posiłkiem jakim nas obdarowano były dwa kruche ciasteczka oraz kawa/herbata bądź woda. Lądując w Seattle od razu pobiegliśmy do lotniskowych restauracji coś przekąsić. Bagaż rejestrowany 50$.

Lot nr 4 – Nowy Jork – Oslo 7,5h – Norwegian

Wyspa Oahu z samolotu.

Nie widzę sensu podawania kwot poszczególnych lotów. Ceny się zmieniają naprawdę szybko, więc w tym przypadku nie ma reguły za ile uda Wam się polecieć do Ameryki.

HOTEL

Zaraz po zakupie biletów przeszliśmy do rezerwacji hotelów. Niezmiennie storna Booking.com Posiadając konto Genius mamy też dodatkowe zniżki. O ile w San Francisco i Nowym Jorku ceny były naprawdę przystępne, o tyle na Hawajach nie udało się zaoszczędzić. Zapewne już znacie nasze podejście do tematu noclegów na wyjazdach. Nie potrzebujemy luksusów, sprzątaczki każdego dnia i 3 rodzajów żelów pod prysznic. Jest to miejsce, gdzie po całym dniu zwiedzania udajemy się na odpoczynek, więc wygodne, czyste łóżko zdecydowanie wystarczy. Otóż, gdzie spaliśmy?
San Francisco – Adrian hotel – ze względu na okolicę nie polecam. 
Honolulu – Monarch hotel – absolutnie niczego nam w nim nie brakowało, polecam.
Nowy Jork – Harlem YMCA – jak na Nowy Jork baaardzo tani hotel, 20 min metrem do Times Square, polecam.
Widok na Honolulu z 22. piętra

WIZA AMERYKAŃSKA

O wizę staraliśmy się w Oslo. Pod koniec listopada wypełniliśmy formularz na stronie internetowej Ambasady USA (wiza turystyczna B-2), a rozmowę w Ambasadzie mieliśmy już 19 grudnia. Zadano nam kilka pytań: cel naszej podróży, dotychczasowe życie w Norwegii, wykształcenie i obecnie wykonywany zawód po czym otrzymaliśmy pozytywną odpowiedź. Paszporty dotarły do nas jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia – idealny prezent na gwiazdkę 😉
Koszt: 1400 nok, czyli ok. 700zł/os.

POZWOLENIA NA POBYT

Rozmowa z konsulem to nic strasznego. Trafiliśmy na bardzo sympatycznego Pana, który po usłyszeniu celu naszej podróży (honeymoon) i poszczególnych kierunków nie zadawał już więcej pytań i życzył udanych wakacji 😉 Jedyną radę, jaką mogę Wam sprzedać, to w miarę sprawne wyjście z samolotu, gdyż kolejka oczekujących na rozmowę jest naprawdę długa.

WYNAJEM SAMOCHODU

Pierwsza podstawowa zasada – obowiązkowo karta kredytowa, debetowej nie akceptują oraz ukończone 25 lat. Wynajęcie samochodu w Stanach w przeciwieństwie do całej reszty jest naprawdę tanie. Benzyna kosztuje ok 3,30$/galon (1 galon =3,78 litra). Po przejechaniu ok. 550 mil (885km) w San Francisco za benzynę zapłaciliśmy 40$, czyli ok. 150zł. Na Hawajach ceny były minimalnie wyższe. W obu przypadkach samochód mieliśmy zarezerwowany dużo wcześniej poprzez stronę Booking.com.

CENY
Podczas naszych dotychczasowych podróży nie spotkaliśmy jeszcze państwa droższego od Norwegii 😉 jednak na 3 tygodniową wyprawę po Ameryce niestety trochę oszczędności trzeba ze sobą zabrać. Z trzech miejsc zdecydowanie najdroższe były Hawaje. Przykładowo, najmniejsza kawa w Starbucks (4,90$) kosztowała więcej niż największa w Nowym Jorku czy San Francisco, gdzie ceny były zbliżone (4,7$). Śniadanie dla dwóch osób ok. 25$, obiad ok. 40$, oczywiście udało się znaleźć tańsze jak i droższe opcje.
Oczywiście warto pamiętać, że ceny podawane w restauracjach/sklepach nie są cenami ostatecznymi. Do rachunku należy doliczyć podatek, plus napiwek (restauracje) ok. 15-20%.

Mam nadzieję, że wyczerpałam temat dostatecznie. W razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, rad – pozostaję do Waszej dyspozycji! 🙂